Home Azja Kryzys w podróży

Kryzys w podróży

2017-11-29

Kryzys. Nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie i gdzie człowieka złapie. Przychodzi zupełnie nieproszony, nie puka, nie dzwoni. Wyłazi nagle z plecaka i mości się na niewielkim, hotelowym łóżku. Cholera wie, na jak długo zostanie.

Pierwszy raz spotkaliśmy się o 6 rano na środku malowniczego Jeziora Inle w Birmie.

Na środku niczego

Siedzę niepewnie na prowizorycznym krzesełku w drewnianej, długiej łodzi z dziobem wyciągniętym wysoko do góry. Chłodny wiatr potęguje uczucie dyskomfortu, które zawsze towarzyszy mi na wodzie i w wodzie, bez względu na jej głębokość i barwę. Jeziora znoszę najgorzej. Kojarzą mi się z wielkimi studiami bez dna, pełnymi tajemnic i historii mrożących krew w żyłach. Czekamy na wschód jak na Godota. Do końca dnia, słońce nie zdoła przebić się przez szare, ołowiane chmury.

Gapię się na starszego rybaka, który niezmiennie od kilkunastu lat, daje to samo przedstawienie dla turystów spragnionych wyjątkowych zdjęć z wakacji. Moje fotografie są smutne, ponure, sztampowe i bez życia. Kryzys uśmiecha się szeroko i klepie mnie po ramieniu, jakby chciał mi pogratulować wyników. Jestem pewna, że moje źrenice z piwnych zamieniły się w dwa, czarne węgielki. Takimi oczami nie da się patrzeć pozytywnie na świat.

Z Kryzysem za pan brat

Kryzys zadaje dużo pytań. O przyszłość. O sens. O to, co jest teraz. Zawsze ma pod ręką kilka pięknych wspomnień z przyjaciółmi, album rodzinny. Potrafi zaśpiewać a capella 20 najlepszych rockowych ballad z “Billboardu”. Świetnie wypełnia swoje obowiązki. Nie można się przy nim nudzić.

Dobijamy do zarośniętego brzegu, żeby zobaczyć cotygodniowy, lokalny targ. Mam godzinę. Kręcę się bez celu. Mijam idealne kadry, portrety, spracowane ręce ze złotymi pierścionkami – i jeszcze więcej wyjątkowych detali, które cudnie przemawiałyby za czas jakiś z ramek. Nie zwracam uwagi na piękny dym, otulający grupkę dzieciaków. Nie zatrzymuję się przy stoisku z pachnącym jaśminem. Wracam do łodzi przed czasem. Kolejne atrakcje zaliczam w podobnym stylu.

Kryzys jest początkiem czegoś nowego

Ostrożnie wychodzę z łajby i uśmiecham się po raz pierwszy od sześciu godzin (tyle trwa wycieczka po jeziorze). Jak dobrze w końcu stąpać po pewnym gruncie. Idę powoli w kierunku hotelu z głową pełną znaków zapytania…

Spotkania z Kryzysem nie należą do najprzyjemniejszych. Z całego serca radzę go jednak ładnie przyjąć, bo to bardzo ważny Gość. Bez niego ludzie tkwiliby w sytuacjach, w których czują się źle. Kryzys demaskuje wszystkie chore oczekiwania, które mamy w stosunku do siebie samych. Uświadamia, że jedyny plan na życie, który warto mieć, to bycie sobą i podążanie za głosem serca – ZAWSZE – bez względu na wszystko.


Gdzie to jest?

 

 

To Ci się spodoba

Leave a Comment