Home Barcelona Uwaga miłość!

Uwaga miłość!

2017-08-16

„Kocham to miasto!” byłoby dobrym tytułem sondy publicznej. Deklaracje uczuć w odniesieniu do miejsc zwykliśmy wyrażać jak przymiotniki. Mnożyć swoje oddanie, utożsamiać się. Poddajemy się modzie na posiadanie swojego miejsca daleko od domu. Może zatem tylko flirtujemy z rutyną bliskości?

Po przeprowadzce z rodzinnego Włocławka i kilku latach w innym mieście, starałam się wielokrotnie uporządkować swoje uczucia. Rejestrowałam kiedy mówię „wracam” a kiedy „jadę”. Gdzie moje serce bije w rytm słowa „dom”. Do dziś szukam odpowiedzi, wiedząc jednak że już na pewno nie należę do jednego miejsca. Od momentu rozdzielenia swojego świata na początkowo dwie, a później coraz więcej części – w plecaku razem ze szczoteczką do zębów dźwigam świadomość, że już zawsze, między tymi światami czegoś będzie mi brak. I nie potrafię powiedzieć, że kocham.

Myślę więc o tym, co sprawia, że inni kochają miejsca. Co takiego w nich zostawiają? Do czego pragną wracać? Czy może miłość do miejsca nie jest prawdziwą miłością i próżno szukać w niej powszechnie rozumianego sensu?

Poszukując odpowiedzi

Zestawiam opinie innych z własnym doświadczeniem. Może jednak z miłością do miasta jest dokładnie tak samo jak z każdą inną. Może w czym innym się przejawia, ale tak samo porusza nasz świat z posad. Może niektórzy miłością nazywają zwykłe zauroczenie, a inni kochając najszczerzej boją się to uczucie nazwać?

Moje podniecenie na samą myśl o stolicy Katalonii odstawiałam na półkę z wrażeniami. Przecież skoro nie kocham miasta mojej codzienności, które obdarowało mnie nowym życiem, to zuchwale byłoby dumnie rozkochiwać się w popularnej, turystycznej dżungli. I ponieważ daleko mi do galopujących za trendami – byłoby to też do mnie niepodobne.

Co powiesz na romans?

Mieszkam pod Barceloną, gdzie przeżywam jedno z najgorszych życiowych doświadczeń – nocne starcie z dzikiem. Nie czytam przewodników i nie odwiedzam polecanych miejsc. Nie mam pojęcia co jest niezwykłego w tapas. Ale po powrocie czuję, że ta historia nie będzie miała szybkiego zakończenia. Pozostaję w stałym kontakcie z poznanymi tam ludźmi. Jakaś niezwykła siła potęguje we mnie ciekawość do pozostawionego miasta. Jakby otworzyła błyszczące pudełko i prezentowała jeszcze ciekawszą zawartość… Mówi: „Mam na imię Barcelona, co powiesz na romans?” Początkowo się dystansuję, ale finalnie jestem zauroczona i zabieram się za hiszpański. Jak wrócę, to będzie dużo łatwiej się poznać.
Nie czułam tego wcześniej i nie znajduję w miejscach odwiedzonych później. Na słowo „Barcelona” zaczynam reagować uśmiechem, już wiem, że to nie jest pierwsze wrażenie. Wiem też, że skrywa dla mnie to, czego nie sposób odnaleźć z mapą. Przeżywamy razem niepowtarzalne momenty. Pozwala mi czuć się najzupełniej swobodnie.

Często ocieram się o zazdrość. Choć to cena bycia w związku. W związku z tym, że jej wspaniałość jest łatwa do odnalezienia. Kochało ją wielu, a Freddie deklarował jej dozgonną przyjaźń. To część jej historii. Tej, której mam świadomość.

Dlaczego Barcelona?

Mimo powszechności, Barcelona jest dla mnie prawdziwie szczególna. Ale nie chcę się nią dzielić. Chciałam Wam ją przedstawić, jak przedstawia się swoją miłość, chwaląc się swoim szczęściem.

Pod przykryciem turystycznego gniazda jest wspaniale niedostępna, imponująco dumna, ciekawie nielogiczna. Dzierżąca swoją posadę w pięknej Katalonii, zachwycającej wyludnionymi w grudniu plażami i monumentalnymi górami. Wie doskonale, że poza nauczeniem mnie miłości do miejsca, obdarowała mnie też inną, trudną ale wspaniałą miłością. I może w tym tkwi klucz do zagadki?

Nie da się zaplanować swojego miejsca, tak jak nie da się zaprojektować własnego przeznaczenia. To los decyduje, z której przestrzeni uczyni tę naszą. Od nas zależy tylko na ile pozwolimy się tej relacji rozwinąć.

Zdjęcia: Katalonia, m.in. Barcelona, Montserrat, Lloret de Mar.
Tekst i zdjęcia: Angelika Szkołuda

P.S.

Co mają wspólnego z Barceloną „Mury” Jacka Kaczmarskiego i czy kiedykolwiek wyjaśni się dlaczego Katalończyk to Polak? Dla zainteresowanych polecam lekturę ciekawej książki Ewy Wysockiej, która w przyjemnej formie wyjaśnia o wiele więcej: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/303594/barcelona-stolica-polski.

To Ci się spodoba

Leave a Comment