Home Kultura Starość i radość – localsi na emeryturze cz. 2

Starość i radość – localsi na emeryturze cz. 2

2017-08-09

La statue regarde la mer qui vagabonde
sous le bleu du ciel sans hiver au bout du monde

Radio aż podskakuje. Głośnik trochę trzeszczy, ale nie ma się co dziwić – w końcu ma już kilkanaście lat. I wciąż dzielnie służy. Zwłaszcza podczas porannej toalety. W całym domu unosi się ostry, ale przyjemny zapach wody po goleniu. Wdycham go mimowolnie, nie mając zielonego pojęcia, że za dwadzieścia lat będę wspominać te chwile z rozrzewnieniem.

Dziadziu przegwizduje nieznane słowa piosenki w oczekiwaniu na ten najważniejszy wers, a gdy ten nadchodzi dołącza ochoczo do swojej francuskiej ulubienicy Mireille Mathieu i śpiewają na dwa głosy:

Protégez ceux que j’aime
Santa Maria

Co kilkuletnia dziewczynka może wiedzieć o starości? A co może wiedzieć trzydziestolatka? Tyle, co zaobserwuje.


Dziadziu zawsze wyglądał nienagannie. Szczególnie wielką troską otaczał buty, które czekały na niego przy drzwiach, świecące i bez ani jednej grudki piasku. Kolejna, ważna część jego garderoby to solidny, skórzany pasek ze srebrną sprzączką. Nie wspomnę o perfekcyjnie wyprasowanej koszuli, spodniach z idealnym kantem i zaczesanych do tyłu włosach (lub przedziałek w zależności od nastroju i okazji). Dziadziu nigdy nie podniósł na mnie głosu, czego nie mogą powiedzieć moi młodsi bracia. Na kobiety się przecież nie krzyczy. Jedliśmy razem mnóstwo drożdżówek i rogalików (dziadziu przez pewien czas pracował w piekarni), graliśmy w warcaby i skoczki. W zasadzie nie rozstawał się najpierw z motorem, potem z rowerem. Jestem pewna, że miłość do dwóch kółek przelał na mnie.

Był młody duchem, pomimo postępującej w szybkim tempie siwizny. Pokazał mi, że niektóre zwyczaje, rytuały, pasje nigdy się nie starzeją.

Podsumowaniem wpisu niech będzie historia pewnego duńskiego reżysera…

Więcej w temacie <<tutaj>>!

To Ci się spodoba

Leave a Comment