Home Ameryka Północna Bienvenidos al paraiso

Bienvenidos al paraiso

2017-06-21

„Tam jest przecież niebezpiecznie!”

„Naprawdę będziesz jeździć sama?”

„Ale tam gwałcą, porywają, zabijają!”

„Lepiej połóż się plackiem na plaży w kurorcie i się stamtąd nie ruszaj…”

Te i podobne zdania dźwięczały mi nieznośnie w głowie, gdy pakowałam plecak na moje meksykańskie wakacje. Wiedziałam też, że Meksyk jest przepiękny i że skomercjalizowane kurorty takie jak Cancun kompletnie tego nie oddadzą, dlatego  – wbrew niektórym radom – nie zatrzymałam się w nich ani na minutę. Postanowiłam jechać dalej. Miałam tylko tydzień, a miejsc w planie aż 5. Każde z nich zasługuje na oddzielny wpis. Ale jest jedno wśród nich absolutnie wyjątkowe…

Miejsce, które na każdym kroku i zresztą nie bez powodu wita hasłem: „Bienvenidos al paraiso” (hiszp. Witamy w raju). Miejsce, w którym widoki dosłownie zapierają dech w piersiach, a każde zdjęcie wydaje się być pocztówką. Miejsce turkusu wody, bieli piasku, zieleni palm i niezliczonej feerii barw murali zdobiących tutejsze domy. Miejsce pachnące niebywałym gorącem, morzem, owocami, kokosem. Smakujące świeżo złowionymi z Karaibskiego Morza rybami.

To miejsce to Holbox – mała wyspa o długości zaledwie 12 km, oddzielona laguną od północnego wybrzeża Jukatanu, którą na miejsce wypoczynku podobno wybrali sobie kiedyś Majowie. I dobrze wiedzieli, co robili! No, może poza dziwną nazwą, która w ich języku dosłownie oznacza ”czarną dziurę”, a pochodzi od znajdujących się tutaj namorzyn.

„Proszę uważać!”

Na Holbox dopływa prom z Chiquili – miejscowości, do której z popularnych kurortów dostać się można w parę godzin autobusem. Fora internetowe i dziewczyny z hostelu ostrzegały: ”Proszę uważać, po drodze grasuje masa miejscowych złodziei, okradają turystów w autokarach”. Nie nastrajało mnie to pozytywnie, tymczasem bardziej niebezpieczny niż potencjalni złodzieje okazał się meksykański chaos i pomylone bilety. Jednak dotarłam. Dzięki uprzejmości przypadkowo napotkanego policjanta, który zawrócił autobus specjalnie dla mnie. To, co zobaczyłam na miejscu przerosło moje najpiękniejsze wyobrażenia…

Sztuka na ścianach

Najcudowniejsze w Holbox jest to, że czas się tu zatrzymał i wcale nie chce ruszyć dalej. Zamiast samochodów są wózki golfowe, zamiast asfaltu – piasek. Rdzenni mieszkańcy Holbox to potomkowie Majów. Dziś, senną rybacką wioskę zamieszkuje niecałe 2000 osób, żyjących w skromnych, ale niezwykle urokliwych domkach. Energia elektryczna zawitała tu dopiero niecałe 30 lat temu, ale pod kątem Street Art śmiem twierdzić, że Holbox mógłby konkurować z niejedną światową stolicą.

Flamingi i pelikany

Więcej niż ludzi jest tu pelikanów. Bo Holbox to w większości niezamieszkały rezerwat przyrody. Z flamingami brodzącymi w lagunie i rekinami wielorybimi.                

Poza ptakami na plaży można spotkać rybaków. Ci większość dnia spędzają na hamakach, pijąc bliżej niezidentyfikowany trunek. Gawędzą, cieszą się słońcem – oni nigdzie się nie spieszą, i wydają się ciągle być na haju. Bo tu wszystko jest beztroskie i wszystko dzieje się jeszcze wolniej niż gdziekolwiek indziej w Meksyku.

Nie ma tu wielu przyjezdnych, a jeśli już są to raczej backpackersi – Holbox nie zapewnia typowo turystycznych rozrywek, klubów, nie ma sieciówek (zapomnijcie o McDonald’s czy Starbucks), centrów handlowych, sklepów z pamiątkami na każdym rogu. Nie ma nawet bankomatów (przepraszam, jest jeden i nie zawsze działa), co czyni to miejsce jeszcze bardziej wyjątkowym.
Leniwym.
Błogim.
Tu wystarczy po prostu być.
Być jak w bajce.
I być szczęśliwym.



Chciałoby się zapytać co takiego jest w tym miejscu, co odróżnia go od innych karaibskich wysp. Przecież wszędzie są palmy, biały piasek, lazurowa woda, niespieszna atmosfera… Otóż Holbox ma w sobie coś wyjątkowego, coś, co trudno opisać słowami. Sekret tkwi chyba w tym, że nadal jest to wyspa niemal dziewicza, nieskażona cywilizacją. To oaza ciszy, spokoju i natury. Niezepsuta pośpiechem, stresem i wszechobecną komercją. I niech taka pozostanie jak najdłużej, bo ja chcę tam wrócić.

Ps.
Na Holbox czułam się bezpieczniej niż gdziekolwiek indziej, podróżując po tym pięknym kraju.

Gdzie to jest?

Teskt i zdjęcia Aleksandra Miś

 

To Ci się spodoba

Leave a Comment