Home Europa Znowu Paryż! Po co go oglądać po raz kolejny?

Znowu Paryż! Po co go oglądać po raz kolejny?

2017-05-03

Siedzę w pierwszym rzędzie. Sztuka była wspaniała, nienudna i dała mi do myślenia. Aktorzy niechętnie żegnają się z publicznością, która nagrodziła ich wyjątkowo gorącymi brawami. “Znowu Paryż”. Czas wracać do domu. Pod ciepły koc w kwietniu.

Czasem słońce, czasem deszcz!

Stolicę Francji odwiedziłam już kilkanaście razy. Kilkanaście zupełnie różnych razy. To miasto tak przez niektórych omijane i nielubiane, niezmiennie zapewnia mi rozrywkę i dostarcza emocji. Nie zawsze kolorowych. Dokładnie pamiętam moment, kiedy stałam pod Wieżą Eiffle’a. Lało. Zimno w ręce. Włosy beznadziejnie walczyły z nieprzyjemnym wiatrem. Wszystko było nie tak. Tamtego dnia wróciłam do hotelu z jedną myślą w głowie: “Chyba nie do końca lubię sama”.

Tydzień w Paryżu to długo?

Karty pokładowe gotowe. Plecaki wzorowo spakowane. Ruszamy na podbój Paryża. Karolina po raz pierwszy, ja po raz kolejny. Na pewno zabiorę ją do Aux Folies w Belleville, do Parku Luksemburskiego, na trawkę w pobliżu Les Invalides, na schody pod Sacré-Cœur, na Plac Strawińskiego z fontanną współautorstwa bardzo cenionej przeze mnie Niki de Saint Phalle, na Père-Lachaise – skoro będziemy mieszkać m.in. w 20. dzielnicy, z wysokimi, ładnymi kamienicami i kawiarniami co krok.

Przez pierwsze 4 dni wynajmujemy mieszkanie na Montmartre, chociaż nie jestem do końca pewna czy 10m2 można jeszcze nazwać mieszkaniem… Kuchnia, toaleta, łazienka, wygodne łóżko, stoliczek. Na ścianach sporo luster, które dodają trochę metrów. Na klatce zawijane, drewniane schody. W budynku brak windy. Jest ciasno i parysko. Pod nami knajpy, wieczorami wypełnione po brzegi. Na chodniku głośno i tłoczno, a w naszej norce cicho i spokojnie. Dlaczego? Od ulicy dzielą nas dokładnie 3 małe patio, z kwiatami w donicach i kontenerami na śmieci. Dziwnie, inaczej – jak to we Francji.

Czy da się żyć bez wody?

Całymi dniami zwiedzamy, spacerując. Niespiesznie. Co kilka godzin zatrzymujemy sią na małą czarną albo na kieliszek cierpkiego wina. Do wszystkich miejsc na liście oczywiście docieramy. Za każdym razem jesteśmy tak samo zaskoczone. Karolina, bo to dla niej coś nowego. Ja…, bo oto zupełnie przez przypadek odkryłam alternatywną trasę. I tak: Sacré-Cœur zdobywamy nie od frontu, ale od tyłu, podobnie jest z Wieżą, Les Invalides i Père-Lachaise. Piramidy obok Luwru najpierw podziwiamy od dołu. Do Pompidou znam drogę na pamięć, dlatego w tym przypadku było od przodu, ale (sick!) w fontannie nie ma jeszcze wody. Ani jednego litra… Park Luksemburski, który dotąd kojarzyłam z beztroskim lenistwem na kocu, przypomina jeden wielki plac zabaw. A w 20. dzielnicy są ładne, wysokie kamienice i miłe knajpki, ale w północnej części. W południowej, gdzie mamy hotel przez ostatnie 3 dni, jest “troszkę” inaczej.

Pozornie dobrze znane miejsca, rzeczy, ludzie ciągle mają coś w zanadrzu. Jak w teatrze. Każda sztuka jest inna, mimo że o tym samym. A to aktor się pomyli, a to ktoś zamiast podskoczyć, uklęknie…

#openmind

P.S. Karolina obaliła kilka mitów o Paryżu. Będziecie nieźle zaskoczeni!

To Ci się spodoba

Leave a Comment