Home Europa A może weekend w Bratysławie?

A może weekend w Bratysławie?

2017-03-22

To na pewno nie jest popularny kierunek jak Barcelona czy Berlin. Rzadko słyszy się, żeby ktoś ze znajomych obieżyświatów wybierał się do stolicy Słowacji. Po przygodę. Lub po prostu na kawę z bezowym ciastkiem. Sama też nie planowałam wizyty w Bratysławie, dopóki nie dostałam jej w prezencie pod choinkę. Okazuje się jednak, że to niewielkie miasto, z gracją i spokojem doświadczonego kelnera, serwuje bardzo smaczne atrakcje.

“Go, go girls”

Po ponad dziesięciu godzinach w autokarze jesteśmy na miejscu. Wskakujemy w trolejbus i w drogę. Za 7 minut i kilka przystanków będziemy pod ciepłą kołdrą albo… nadal w trolejbusie, który właśnie ukończył kurs. Kierowca mówi coś w uniwersalnym języku migowym. Staramy się go zrozumieć i wytężamy zmęczone przydługą podróżną mózgi. W końcu bezradny uruchamia silnik i podwozi nas 5 metrów do stojącego przed nami wehikułu na prąd. Udaje nam się wskoczyć w ostatniej sekundzie. Sytuacja niemal identyczna jak te, które miałyśmy co rusz w Nikaragui, z tą tylko różnicą, że hiszpańskie “Vamos chicas” zastąpiło “Go, go girls”. Śmiejemy się z siebie nawzajem i z dziwnego dzwonka, ostrzegającego pasażerów przed zamknięciem drzwi. Brzmi jak z innej epoki.

Street-art

Cumujemy w Hostelu Possonium, blisko centrum, w sześcioosobowym pokoju z jedną łazienką (niecałe 11 EUR za noc). W nocy czasem ktoś chrapie albo głośno wzdycha przez sen. Ludziom, takim jak my, z wielkim zamiłowaniem do chodzenia i szwędania, nie przeszkadza to jednak w zapadnięciu w głęboki sen, z którego wyrwać może jedynie pożar łóżka.
Bratysławę szczególnie upodobali sobie street-artowcy. Co krok można dojrzeć skromne lub monumentalne efekty ich działalności. Koło Katedry św. Marcina (w pobliżu Starego Miasta) znajduje się mur z “oknami”, w których umieszczone są bardzo osobliwe obrazy. Więcej o street arcie można poczytać, np. tu: http://www.embark.org/slovakia/bratislava/adventures/street-art-in-bratislava

Śniadanie bez nazistów

Jeśli jesteś nazistą i masz psa do Urban House nie wejdziesz. Jeśli nie jesteś nazistą i masz psa i owszem. Nie martw się – bez czworonogów też wpuszczają. W końcu to bardzo klimatyczny śniadaniownio-kawiarnio-lunchownio-pub. Zależy od pory. Miejsce lubiane zarówno przez localsów jak i nielicznie przebywających tu cudzoziemców. Ba! Zaglądają tu również miejscowi celebryci, którzy nie lubią jak się ich fotografuje, a jeszcze bardziej nie lubią jak zamiast ich fotografuje się uroczego pieska, odpoczywającego przy nodze pochłoniętej przez cyber-świat właścicielki. Karolina coś o tym wie i jak ją znam, swoją tragikomiczną przygodę zapewne barwnie opisze.

Gdzie to jest?

Na wino do Paryża

Na wieczorną lampkę wina świetnie nadaje się bistro St. Germain, inspirowane Paryżem. A jak wiadomo francuskim winom nie można odmówić dobrego smaku. Knajpka w weekendy wypełniona jest po brzegi, ale warto próbować. Nam poszło całkiem sprawnie, zupełnie jakby stolik na nas czekał. W środku dużo książek, nie tylko w tym dziwnym języku. Na ścianach kilkanaście klasycznych, historycznych czarno-białych fotografii. Nie uważam wcale, że chcąc poznać inną kulturę i kraj koniecznie trzeba stołować się w restauracjach z kuchnią tradycyjną. To ludzie tworzą kulturę, niezależnie od tego czy jedzą swoje rodzime potrawy czy nie.

Bardzo niebieski kościół

W internecie piszą jeszcze o jakimś niebieskim kościele, który warto zobaczyć – mówi Karolina, zerkając na mini-mapkę w telefonie. Po krótkim spacerku zza surowych budynków wyłania się nasz bohater. Ostatnio taki niebieski widziałam w Kostaryce na plaży. Budowla cieszy oczy, zwłaszcza, że chyba specjalnie dla nas szare, gęste chmury rozstępują się i dają słońcu trochę popalić.

Nocą ulice Bratysławy świecą pustkami – zresztą w dzień też nie ma na nich dzikich tłumów. Nic w tym złego. I tak czujemy się tu jak w domu. Całkowicie ignorujemy fakt, że słowacki i polski nie mają ze sobą za wiele wspólnego, poza dużym nagromadzeniem spółgłosek w jednym wyrazie.

Gdzie to jest?

To Ci się spodoba

Leave a Comment